W 2018 migruję z GitHuba

Microsoft kupił GitHuba za przewrotną kwotę 7,5 miliarda dolarów. Co to oznacza dla użytkowników? I najważniejsze: Co to oznacza dla idei Open Source?

Kilka faktów o GitHubie

GitHub jest internetowym hostingiem repozytoriów git. Istnieje od 2008 roku. Jest wykorzystywany głównie do przechowywania kodu źródłowego aplikacji. Ale GitHub to także platforma społecznościowa. Zrzesza miliony — a dokładnie 24 miliony użytkowników i 67 milinów repozytoriów. GitHub oferuje zarówno hosting prywatnych projektów, jak i, całkowicie darmowy, dla repozytoriów publicznych. Z tego względu stał się głównym „domem” dla Open Source. 25 milionów projektów na GitHubie jest otwartoźródłowych.

GitHub to także konferencje, meetupy, naklejki na laptopach i cały ten klimat Open Source. Użytkownicy GitHuba często pomagają w rozwijaniu projektów, z których korzystają. Setki tysięcy osób wprowadza wzajemnie poprawki w kodzie i otwiera Pull Requesty. Ja sam mam na koncie kilka zmian w popularniejszych projektach — w tym AngularJS czy Next.js. Bez wątpienia jest to ewenement na skalę światową 🙂

GitHub sprawił, że aspekt społecznościowy Open Source nagle stał się łatwiejszy w zarządzaniu i przyjaźniejszy dla użytkowników.

Kilka informacji o przejęciu

Dotychczasowym CEO GitHuba był Chris Wanstrath, jeden z założycieli, który jednak jakiś czas temu ogłosił, że firma poszukuje kogoś kto zastąpiłby go na tym stanowisku. Po przejęciu przez Microsoft, nowym CEO zostanie Nat Friedman. Jest to jeden z wice-prezesów Microsoftu, który trafił tam po przejęciu przez MS projektu Xamarin. Nat jest postacią silnie związaną ze światem Open Source.

Wróćmy jeszcze na chwilę do kwoty przejęcia — 7,5 miliarda dolarów. Wydaje się ogromna, i rzeczywiście jest to sporo. Jednak patrząc na kurs akcji MSFT, można dojść do wniosku, że transakcję Microsoft już odrobił, a nawet na niej zarobił — jeśli wziąć pod uwagę wzrost cen akcji i ich kapitalizację. Warto też zwrócić uwagę, że współzałożyciele GitHuba otrzymają więcej akcji MSFT niż posiada obecny CEO Microsoftu, Satya Nadella.

FUD: fear, uncertainty, doubt

Nagła informacja o przejęciu GitHuba przez MS wywołała w sieci małą panikę. Hiperbolizując: GitHub to ostoja wartości Open Source, Microsoft to zła korporacja. To nie może się skończyć dobrze, prawda?

I zaczęło się! GitLab zanotował 100 większy ruch niż zwykle i to jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem przejęcia GitHuba przez Microsoft!

Wkrótce kolejka projektów importowanych na GitLaba zrobiła sie tak wielka, że na przeniesienie kodu trzeba było czekać kilka godzin. W komentarzach na Facebooku przeczytałem, że pierwszego dnia przeniesione zostało 250000 repozytoriów, co daje aż 0,3% wszystkich repo na GitHubie! To nie mało.

Ironiczne w tym wszystkim jest to, że GitLab migruje na inne serwer od kwietnia, ale nadal gro serwerów jest utrzymywanych w Microsoft Azure. Na wzmożonym ruchu zarobi więc… Microsoft.

Nie wiem nic o migracjach na Bitbucket, ale zakładam, że też było ich przynajmniej kilka.

Ale w zasadzie… dlaczego?

Walka ze złymi korporacjami

Niektórzy użytkownicy internetu lubią tego typu akcje. Przenoszą repozytoria, żeby dokopać korpo — pokazać swój sprzeciw. Doceniam walkę o ideały. W końcu gdyby nie te ideały, to Open Source nie byłoby w ogóle.

Sporo osób pewnie też rozważała migracje od jakiegoś czasu (jak ja) ze względu na brakujące funkcje, albo zbyt wysokie opłaty. Cała sytuacja z przejęciem GitHuba przez Microsoft tylko przyśpieszyła proces.

Lecz wtem, są też osoby, którymi kieruje zwykły FUD: Czyli strach, niepewność i wątpliwości. Co to będzie, co to będzie? — pytają. Postaram się odpowiedzieć najlepiej, jak potrafię, a do tego bardzo krótko. Panie, Panowie: Co to będzie? Prawdopodobnie nic. A raczej: Prawdopodobnie nic złego.

GitHub nie jest organizacją charytatywną

GitHub nie jest organizacją charytatywną. I nie był. Nigdy nie był. To firma, sporych rozmiarów, która musi na siebie zarobić. Marzenia idealistów nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości, bo jeśli korporacje są złe to GitHub jest „zły” od dłuższego czasu.

Alternatywą do przejęcia przez Microsoft było wejście GitHuba na giełdę — ale czy to na pewno byłoby lepsze dla kogokolwiek? Inwestorzy giełdowi oczekują wyników, wyniki muszą być szybko, kurs akcji musi rosnąć — mocno upraszczam, ale pewnie już rozumiesz dokąd zmierzam?

Zresztą GitHub już teraz był sponsorowany przez inwestorów. Dlaczego nikt nie protestował gdy VCs dawali GitHubowi blisko 300 milionów?

Zapomnij o latach 90′

GitHub wspiera Open Source. Oczywiście, nie za darmo, nie bez powodu, to wszystko jest sprytnie wkalkulowane w biznesplan i marketing. Ale nie ma w tym nic złego! Robią świetną robotę. Ale Microsoft też to robi.

Lata 90′ minęły. (A kiedy mówię „dwadzieścia lat temu” to o którym roku myślisz? Czy Tylko ja myślę nadal o 1990?) Rok 2000 był 18 lat temu! Myślę, że powinniśmy zapomnieć o Stevie Ballmerze walczącym z Open Source i nazywającym Linuksa „rakiem” (cytując: cancer). To po prostu już nie te czasy. Satya Nadella jest zwolennikiem Open Source, a nowy CEO GitHuba aktywnym członkiem społeczności OS. To się po prostu opłaca i ma sporo sensu dla Microsoftu.

Na pewno słyszałaś zresztą o vscode, najpopularniejszym edytorze kodu? Albo TypeScript? PowerShell? dotnet/core? Microsoft wydał nawet silnik JS Edge z otwartymi źródłami!

Zresztą Microsoft od dłuższego czasu bardzo aktywnie korzysta z GitHuba (i sporo za to płaci!), co stało się tematem żartów. Rzekomo taniej było kupić całego GitHuba niż zapłacić fakturę za jego używanie 😉

Wpływ na Open Source

Jaki wpływ na idee i społeczność Open Source będzie miało to przejęcie? Możliwości są 3: Negatywny, znikomy, albo pozytywny. Ja mocno obstawiam drugą opcję, przychylam się też ku trzeciej.

Microsoft ze swoim kapitałem może dać GitHubowi niesamowitą szansę jeszcze szybszego rozwoju.

Microsoft ma też zdolność do przyciągania gigantów — jest po po prostu atrakcyjny dla korporacji. Już ponad połowa firm z Fortune 50 używa GitHuba. Microsoft ma możliwość wpłynąć na pozostałe — poprzez swoją markę i integrację ze wszelkimi narzędziami sektora enterprise, a także pozytywne skojarzenia z narzędziami dla gigantów — może przekonać do GitHuba kolejne korpo.

Druga strona medalu

Oczywiście sytuacja ma też aspekt, którego można się obawiać. Łańcuch decyzyjny Microsoftu jest znacznie dłuższy i bardziej skomplikowany niż GitHuba do tej pory. Choćby z tego względu jego rozwój może spowolnić. Warto też zauważyć spore zamieszanie, które to przejęcie wywołało — prawdopodobnie kilka kolejnych dni, tygodni, a może nawet miesiący zajmie porządkowanie wszystkiego, aby GitHub (jako zespół) mógł znowu sprawnie funkcjonować. A może nie. To wszystko tylko gdybanie.

Nikt nie płakał gdy LinkedIn został przejęty przez Microsoft. Nie wiedziałaś o tym? Ja szybko zapomniałem, bo funkcjonowanie serwisu się prawie nie zmieniło, a jeśli już, to tylko systematycznie poprawia. Czy z GitHubem będzie podobnie? Oby.

W 2018 migruję z GitHuba

Czy migrujesz z GitHuba w 2018? Masz kilka możliwości — GitLab, Bitbucket, albo hostowane przez siebie Gitea lub Gogs. To naprawdę dobre produkty i na pewno warto zapoznać się z ich ofertą. Czy wiedziałaś, że GitLab ma także wbudowany Continuous Integration oraz GitLab Pages? Ja nie wiedziałem 🙂

Zastanów się jednak nad motywacją i konsekwencjami. Profesjonaliści unikają chaosu. Nieprzemyślane decyzje to chaos. No, wiesz o czym mówię, prawda? Ja sam od dawna planowałem przetestować GitLaba; mam też kilka repozytoriów na Bitbuckecie. Ale, żeby nagle, jednego dnia, przenosić cały kod do innego serwisu tylko z powodu przejęcia jednej korporacji przez inną?